Zielona Góra, 30 lipca 2010r. Piątek  -  Imieniny: Julity, Ludmiły, Zdobysława  

Internetowa Zielona Góra

Dodaj firmę/obiekt - Dodaj wydarzenie/imprezę - 
Aktualnoœci - Zielona Góra     Firmy - Lubuskie     Ogłoszenia - Lubuskie     Imprezy - Zielona Góra     Forum - Zielona Góra
 

Zielona Góra - aktualności, przegląd prasy - 13097

 Przeczytał wiersz z czasownikiem "ruchać" i zwolnili go z uniwersytetu

Autor: Gazeta Wyborcza (2009-07-03 13:26)

Sąd Rejonowy wydał wyrok w sprawie zwolnionego z Uniwersytetu Zielonogórskiego dr. Marka Trojanowskiego. Wykładowca powinien wrócić do pracy. - Uczelnia to miejsce, w którym można głosić kontrowersyjne idee - uzasadnia sędzia

 

O sprawie doktora Marka Trojanowskiego "Gazeta" pisała wielokrotnie, po raz pierwszy w marcu 2007 r. Wtedy Czesław Osękowski, rektor UZ, zawiesił go w obowiązkach. Od tej pory wykładowca nie mógł wrócić do pracy. Poszło m.in. o wiersz, uznany przez rektora za obrazoburczy. Politolog dał go do analizy studentom podczas zajęć z teorii myśli politycznej. Na zajęciach rozmawiał z nimi o teorii ruchu u Arystotelesa. Fragment tekstu: "wieczorem widziałem pana Jezusa/leżał na mojej matce, gdy ona miała rozkraczone uda/ruchał ją i spoglądał w przestrzeń dziwnym wzrokiem z obrazka (...)". Rektor uznał, że wiersz jest chamski i doszło do przekroczenia elementarnych zasad etycznych. Trojanowski tłumaczył, że chodziło mu o pochodzenie czasownika "ruchać", który kiedyś oznaczał "ruch". Powoływał się na akademicką wolność słowa. Wyjaśniał, że decyzja to zemsta za to, że wbrew jego naciskom nie chciał przyjąć na studia znanego polityka SLD.

Po artykułach "Gazety", czytelnicy podzielili się na przeciwników i obrońców doktora. Po przesłuchaniu 36 studentów śledczy zdecydowali się umorzyć postępowanie w sprawie obrazy uczuć religijnych. Tylko pięciu świadków stwierdziło, że ich uczucia zostały obrażone. Śledczy umorzyli także sprawę naboru na politologię. Uczelniana komisja dyscyplinarna ukarała go jedynie upomnieniem. Mimo to w listopadzie ub.r. rektor wręczył mu wypowiedzenie. Teraz nie chce sprawy komentować. - Wyrok nie jest prawomocny. Oczywiście zamierzamy się od niego odwołać - kwituje Ewa Sapeńko, rzecznik prasowy Uniwersytetu Zielonogórskiego.

- Uczelnia postawiła wiele zarzutów, ale nie wszystkie udowodniła. W kwestii udostępnienia wiersza, czego Trojanowski nigdy się nie wypierał, przyjąłem wprost, że kontekst, w którym przedstawił go wykładowca, był dopuszczalny. Uniwersytet to miejsce, gdzie formują się myśli. Nie trzeba było go za to zwalniać - tłumaczy sędzia Przemysław Wojnicz, który wydał wyrok w sprawie. Sąd rejonowy odniósł się również do zarzutów rektora, który twierdził, że wykładowca jest skonfliktowany ze środowiskiem. - Jeśli Trojanowski przychodzi do pracy raz w tygodniu, we wtorek, punktualnie zaczyna zajęcia, uczestniczy w obowiązkowych spotkaniach, które odbywają się tylko dwa razy do roku i jest pasywny, to gdzie on miał ten konflikt wykonać? - wątpi sędzia i dodaje: - Odmienne zachowania, uznawane za dziwne, nigdy nie były w społeczeństwie akceptowane. Historia zna takie przypadki. Teorie Kopernika czy Darwina w przeszłości również nie znajdowały uznania, a dziś są dominujące. Trojanowski coś w sobie ma i może kiedyś się przebije - podsumowuje Wojnicz.

Z decyzji sądu cieszy się wykładowca. - Sprawiedliwość, po platońsku, jest jedna. Ani moja, ani uniwersytetu. Sąd przyznał, że uczelnia to miejsce, w którym kontrowersyjne idee powinny być akceptowane - komentuje Marek Trojanowski.

Czy drugi raz prowokowałby studentów tak samo? - Drugi raz nie dałbym tego tekstu. Liczyłem, że zachęcę ich do dyskusji. Stawiałem na szok poznawczy w rodzaju lekcji anatomii doktora Tulpa. Eksperyment nie przyniósł efektu. O wierszu dyskutowało środowisko. Studenci, co się okazało w trakcie postępowania dyscyplinarnego, w większości nie pamiętali zajęć, w szczególności: czego dotyczyła sporna kategoria "ruchu" - podsumowuje.

Trojanowski dziękuje swojemu adwokatowi Krzysztofowi Szymańskiemu. Mecenas podkreśla, że sprawa na pewno jest nietypowa. - Gdyby chodziło o zwykły zakład pracy, nikt nie wątpiłby, że w takich warunkach trudno byłoby o efektywne wykonywanie obowiązków. W przypadku uczelni, stopień podległości ma inny charakter. Kwestia osobowości i charakteru wykładowcy jest kwestią trzeciorzędną. W wykonywaniu obowiązków dydaktycznych nie można mu nic zarzucić. Był to paradoks, że uczelnia zwolniła z pracy bardzo wymagającego wykładowcę. Wśród studentów miał bardzo skrajne opinie. Niektórych zachwycał, inni zarzucali mu chamstwo i arogancję. Trzeba jednak docenić, że choć jego pryncypialność przekładała się na stosunki z przełożonymi, nie miała wypływu na wykonywane obowiązki - tłumaczy obrońca Trojanowskiego.

Jak podkreśla Szymański, większość zarzutów uczelni dotyczyła przecież faktu nagłośnienia sprawy w mediach: - Obiektywnie, swoimi wypowiedziami Trojanowski wpływał na wizerunek uniwersytetu. Mówił jednak to, co według jego wiedzy było prawdą. Sąd słusznie uznał, że jego zachowanie nie może przekładać się na sekowanie ze środowiska. Inaczej oznaczałoby to, że żaden z 2 tys. pracowników UZ nie może krytycznie wypowiadać się na temat uczelni.

Powrót

Ilość wyświetleń: 423

Wersja do wydruku - Zielona GóraWersja do wydruku Skomentuj na forum - Zielona Góra Skomentuj na forum

 
Strona jest w pełni zgodna ze standardami W3C.
© 2004-2010 DWD Systems Strony internetowe | Zielona Góra

conference room Poznań | tani hosting